Po seansie jaki sobie wczoraj urządziłam twierdzę, iż mam słabości w stronę Kapelusznika. Pociągają mnie tacy wariaci i gdybym była Alicją wróciłabym do tego wariata. Na pewno czasami by ją przerażał, ale czy ona nie jestem równie przerażająca skoro jej podświadomość wykreowała takiego stwora?
Gdybym mogła uciec do świata w mojej wyobraźni, zapewne bym już nie wróciła. Było by mi żal opuścić tych których kocham, ale beze mnie ich świat byłby mniej powikłany. Wdałabym się w toksyczny związek z jakimś Kapeluszniko - podobnym i rozpieprzała tylko własny świat. Manowce na jakie byśmy się wzajemnie wodzili byłyby ogórkowo - zielone i o zapachu malinowej herbaty. Bo na pewno takiej bym sobie zażyczyła.
Uwielbiam malinową herbatę. Mojemu uczuleniu na maliny wcale to nie przeszkadza. Siedzi sobie cichutko gdzieś w kąciku mojego ciała.
Skoro już mowa o tym co lubię to na pewno są to niebieskie butelki. Jestem szczęśliwym posiadaczem takiegoż egzemplarza, niestety tylko jednego. Podarunek od brata (napój alkoholowy o smaku kokosowym został skonsumowany kilka lat temu).
Myślę, że lubię też absurdalnie absurdalny absurd :D
Bajanie ...