Niebieską trumną wierci się kawa,
przyjaciel różnych bezsenności
łyżeczkowaniem cukru, rozpusty wprowadza się zament
w smaku, piciu i życiu
gazety ryczą zapowiesciami o zmartwychwstaniu ptaka dodo
może nie zdążyć w słowotoku znaków na niebie i ziemi
promienie słońca zapowiadają bliskość godziny snu
ekranowe wróżki sprzedają winę w lenistwie Majów,
że gdyby chciało im się ryć w większym kamieniu żylibyśmy dłużej
co krok nasz żywot hucznie skracają media
i czarnoscenarzyści
myślę, ze gdyby Mona Lisa mogła coś powiedzieć
usłyszelibyśmy tylko jej śmiech
ona wie w co wierzyć
Leonardo tak rzadko sie mylił,
powiedział jej sekrety i kłamstwa
mechanizmów naszej egzystencji
tak długo będziemy w błędach
póki ona będzie trzymać na swej męskiej twarzy uśmiech
nie jesteśmy na tyle mądrzy by móc rozszyfrować kobietę
kawa stygnie i blednie pod wschodem słońca
pora skierować się zatem ku snom
i wierzę w Dodo zmartwychwstanie
i większą ilość niepotwierdzonych informacji
i kłamstwo koła fortuny
amen