Najświętszy kolor twoich oczu
ogrzewany niekończącą się melodią
głosu związanego w pocałunek.
Maria podążajaca twym spojrzeniem
kolekcjonuje każde mrugnięcie sennych powiek
jak i chwile uplecione z uśmiechów i westchnień.
Gdy trącisz ją przypadkiem zamiera oddech,
drobnym maczkiem drży ptaszek w klatce piersiowej.
Perliście zakwitają jagody
pod gwiazdozbiorem jej westchnień.
Najwierniejsza myślom i słowom swego władcy
ucieka jak najdalej spod jego palców.
nie rozplątuj supełków jej wnętrzy
przerażona jawą runie aksamitnie
poprzez purpurową przepaść
Ćmę szaroprzejrzystą,
co pożądała ognistego motyla
rozwiały wiatry.
Niebotyczne pragnienia
anioły strzepują ze swych stóp.
Kto z diabłem w układy się zabawia
musi choć raz skosztować piekła.
Maria pójdzie w jego ramiona z uśmiechem
Kocham Twoje wiersze! Ten nastrój, klimat... Rogata duszo. ;)
OdpowiedzUsuń