środa, 5 maja 2010

tym co nie są ani zimni, ani gąracy - tym co są letni




Bogowie spadają z gwiazd,

topią się w rosole

rozpaczliwie tańcząc w kurzych okach.

Bezsmakowo pieścisz kazdy łyk.

Ostatni hołd języka i bóg topi się w ślinie.

Dzisiejsza idea go nie trawi,

bóg niechlubnie trafia do wiadra.

Wraz z pomyjami ląduje 

na zapomnianej glebie.

Łaskawie podąza za nim twoja łza

pełna wdzięczności 

dla poświęcenia bezrozumnej kury,

pełna żalu nad marnotractwem.

Jutro siądziesz przed kolejną miską rosołu

i zaskoczony umrzesz.

To suche serce boga zakiełkuje

i otruje cię listek jego zemsty.


1 komentarz: